Posted in: Тайны

Troska o nowe systemy uzbrojenia możliwe do pozyskania – to ostatnia sprawa na liście priorytetów urzędników z SG WP

Warszawa, 19.06.2020 r.

SZEF

KANCELARII PREZESA RADY MINISTRÓW

Pan Michał DWORCZYK

NOTATKA SŁUŻBOWA

Dot.: Pokazów z urządzeniami laserowymi

Panie Ministrze, w dniu 18.06.2020 r. na strzelnicy WAT przy ul. Kocjana w Warszawie, odbyły się pokazy z urządzeniami laserowymi skonstruowanymi w Wojskowej Akademii Technicznej (WAT) – Laserowy System Broni Skierowanej Energii. Jako obserwatorzy obecni byli przedstawiciele KPRM: płk dr Krzysztof M. GAJ oraz p. Piotr WODTKE. Ponadto obecni byli przedstawiciele różnych instytucji zainteresowanych projektem: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, DNiSW MON, Inspektoratu Uzbrojenia SZ RP, I3TO, P3/P7 SG WP, PCO S.A., MVProject, Politechnika Warszawska, Telesystem-Mesko, PIT-Radwar. Pokazem kierował płk dr hab. inż. Krzysztof KOPCZYŃSKI – dyrektor Instytutu Optoelektroniki WAT.

W dniu prób ok. godz. 7:00 panowała temperatura powietrza +17°C, zachmurzenie około 9/10, wiatr z kierunku północnego (N) – 1 m/s, wilgotność 100% (mgła). W chwili rozpoczęcia prób warunki poprawiły się: temperatura powietrza +20°C, zachmurzenie około 7/10, wiatr z kierunku północnego (N) – 1 m/s, wilgotność 82%. Rejon prób ukazuje

poniższa mapka:

Współrzędne przedstawionych obiektów: stanowisko broni laserowej – 34U DC 91869 89198, stanowisko stacji meteo z kamerą – 34U DC 91682 89506 (stacja z kamerą oddalona od toru lotu drona ok. 50m), namiot obserwacji – 34U DC 91864 89163. Podana odległość D=370 (do stacji meteo) – z obliczeń współrzędnych z odbiornika GPS. Odległość między laserem a namiotem obserwatorów – 40 m.

Podczas prób wykonano: niszczenie celów trałowanych (podwieszonych pod drona), pokaz niszczenia lecącego drona, pokaz oddziaływania na cele nieruchome. Cele podwieszone pod drona to piłki wypełnione pianką poliuretanową (piłkarska i mniejsza o około połowę). Cel – dron, to typowy quadrocopter. Cele nieruchome to kóle stalowe

o różnej średnicy (grubość blachy od 2 mm do 3 mm), deska oraz hełm kevlarowy. W przypadku piłek oraz drona, po około 10 sekundach oświetlania następowało uszkodzenie celu – praktycznie unieszkodliwiające go. Już po 1…3 sekundach na powierzchni celu widoczne były płomienie, a dron po około 10 sekundach od rozpoczęcia oświetlania go spadł na ziemię, przy czym została przerwana jego łączność z punktem naprowadzania.

Cele nieruchome: drewno – po 1 s zaczynało się palić; kule stalowe (puste w środku) – po nie więcej niż 10 s miały wypalone dziury; hełm kevlarowy po ok. 1…2 s w miejscu oświetlania zaczynał się palić, a po kolejnych 2…3 s już miał wypaloną dziurę (i gdyby był na czyjejś głowie – zaczynałaby ona się palić pod hełmem). Podczas wcześniejszych prób oświetlano laserem skrzydła dronów takich jak FlyEye lub Warmate. Do zniszczenia skrzydła dochodziło po 5…10 s oświetlania laserem.

W tym miejscu trzeba wspomnieć o pewnych ograniczeniach. Prowadzenie wiązki laserowej na celu (poruszającym się dronie) realizowano na dystansach około 400…420 m, ponieważ musiał być spełniony wymóg pozostawania celu na tle kulochwytu strzelnicy (nie wyżej). Gdyby cel znalazł się powyżej kulochwytu, mogłoby dojść do zapalenia koron drzew poza strzelnicą. Gdyby cel znalazł się na tle nieba, mogłoby dojść do przypadkowego trafienia w jakiś statek powietrzny operujący w strefie lotniska Bemowo (vide: mapka – jej prawy-górny róg).

Obserwacja wyników działania lasera została zorganizowana za pomocą kamer i monitorów zainstalowanych w namiocie, gdyż inne sposoby obserwacji mogłyby być niebezpieczne dla zaproszonych na pokaz gości.

Widok od przodu na kontener z testowanym laserem. Jako podstawę wykorzystano Gimbal z wyrzutni Poprad, w który nie ingerowano konstrukcyjnie. Gimbal umożliwiał realizację zgrubnego śledzenia celu.

System kierowania promienia laserowego w tym urządzeniu działa w ten sposób, że operator zgrubnie naprowadza laser na cel, wskazuje cel a następnie urządzenie przejmuje automatyczne śledzenie celu z nadzwyczaj wielką precyzją (mikroradianową – tj. błędy kątowe na odległości 1 km są rzędu kilku milimetrów). Dron (lub podwieszona pod dronem piłka) mający wielkość około 35…40 cm (przy czym piłka była znacznie mniejsza) był niezawodnie opromieniowany laserem przez czas do kilkunastu sekund (pomimo manewrów), po czym był niszczony. Urządzenie

śledzące automatycznie odświeżało termiczny obraz celu, a układ naprowadzania został tak skonstruowany, że w przypadku czasowej utraty widoczności celu połączonej ze zmianą jego obrazu (np. po obrocie wokół którejś z osi) – operator ma możliwość powtórnego wskazania celu i zatwierdzenia sekwencji jego opromieniowania (tj. niszczenia).

Trudność potęgowało położenie celu – nie na tle nieba, a na tle kulochwytu. W tym miejscu trzeba wskazać, że podobne próby realizowane w Izraelu polegały na zwalczaniu celu na tle porannego nieba, gdy cel był doskonale

widoczny w podczerwieni. Skalę problemu ukazują kolejne fotografie.

Na przedstawionych fotografiach widać wyraźnie jakie warunki śledzenia celu występują na naszym terenie. Cel byłby widoczny w podczerwieni jako żółty obiekt – niezwykle trudny do zauważenia na pomarańczowym tle). Jeżeli poruszałby się na tle nieba – nie byłoby najmniejszego problemu z jego wykryciem (żółty na niebieskim lub granatowym tle). Obniżenie lotu i kontynuowanie go na tle drzew (kulochwytu), znacznie pogarsza warunki śledzenia go. Jednak system naprowadzania lasera jest na tyle skuteczny, że nie było większych problemów ze skutecznym porażeniem.

Dron po kilkusekundowym opromieniowaniu laserem.

Jego uszkodzenia są na tyle duże, że nie nadaje się on

do dalszej eksploatacji a nawet do naprawy.

Inny dron po trafieniu bronią laserową. Również

zniszczenia nie kwalifikują go do jakiejkolwiek naprawy.

Kule stalowe (blacha 2…3 mm) po trafieniu laserem – dziury w nich wypalone powstawały w czasie nie dłuższym niż 10 sekund. Po lewej – łuska naboju armaty małokalibrowej (kaliber 40 mm) – również trafiona laserem.

Dotychczas w prace były zaangażowane następujące podmioty: Wojskowa Akademia Techniczna (IOE) – Lider projektu, PCO, PIT-RADWAR SA, ZM Tarnów, Politechnika Warszawska, Politechnika Wrocławska, Instytut Technologii Elektronowej, Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych oraz Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii. Po osiągnięciu obecnego stanu, do dalszych prac będą angażowane: Wojskowa Akademia Techniczna (IOE) – Lider projektu, PCO, PIT-RADWAR SA oraz Politechnika Warszawska.

Podczas spotkania (na jego zakończenie) wywiązała się dyskusja, w której przedstawiciele KPRM nie brali czynnego udziału. Stwierdzono natomiast, że rysują się bardzo poważne problemy związane z przyszłością tej broni. Problemem głównym jest sprawa finansowania dalszych prac. Obecny podczas pokazu płk rez. ŁĄCZYŃSKI (z IU SZ RP) przez ponad pół godziny dyskusji starał się udowodnić płk. KOPCZYŃSKIEMU, że „dalsze prace nie mają sensu, że nazwy zadań w projekcie są nie takie, przecinki są nie w tych miejscach co powinny, definicje różne i różniste są niewłaściwe i niewłaściwie stosowane a przynajmniej niewłaściwie rozumiane, a właściwie to dawno trzeba było przerwać te prace bo to urządzenie nie działa i marnujemy państwowe fundusze” – tak można w skrócie określić jego stanowisko. Inna sprawa, że panowie z SG WP, IU SZ RP oraz I3TO spóźnili się na pokaz (przybyli dopiero o 9:00) i tym wykazali się totalnym lekceważeniem dla prac, naukowców i tematu. Z ich wypowiedzi wynikało wprost, że troska o nowe systemy uzbrojenia możliwe do pozyskania – to ostatnia sprawa na liście ich priorytetów. Skąd taka opinia? Ano z tego, że sami nie byli w stanie wygenerować możliwego zastosowania praktycznego tego urządzenia, a jednocześnie bardzo zazdrośnie pilnowali, by oficerowie z WAT niczego takiego nie zaproponowali. Podkreślili przy tym i niczym Cerber pilnowali, że naukowcy z WAT w świetle obowiązujących przepisów nie mają wręcz prawa do wypowiadania się w tych kwestiach.

I to by wyjaśniało dlaczego 2 lata temu w Kielcach na MSPO przedstawiciele AMZ Kutno nie mieli żadnej koncepcji wykorzystania transportera opancerzonego Żubr – zadziałał chyba ten sam mechanizm. Dopiero na zakończenie płk MISIAK (P3/P7 SG WP) zaczął w wąskim gronie wypytywać o możliwości wykorzystania systemu, jego miejsce w szyku wojsk itp. Gdy usłyszał jakie jest nasze stanowisko, lekko się zdziwił podejściem z punktu widzenia P1 SG WP (bo byłem kiedyś szefem tego Zarządu), ale w pełni przyznał rację. Ustaliłem, że dzisiaj referował temat Szefowi SG WP i wzbudził

jego olbrzymie zainteresowanie. Jest bardzo prawdopodobne, że dotychczas Szef SG WP nie był w tej sprawie rzetelnie informowany.

Po rozmowach z personelem naukowym i technicznym obsługującym urządzenia, doszliśmy do wniosku, że broń ta doskonale nadawałaby się do zwalczania niewielkich dronów podejmujących próby rozpoznawania (i atakowania) obiektów wojskowych – ale również cywilnych, takich jak lotniska czy rafinerie. Docelowo całe urządzenie powinno zmieścić się w kontenerze takim jak aparatownia Jaśmin – do przewożenia np. na samochodzie Jelcz 442 Bartek. Oczywiście możliwe byłoby dalsze zmniejszanie go, do wielkości umożliwiającej przewożenie np. na samochodzie Nissan Navara (tak jak to zrobiono w Izraelu – zamontowano na samochód wielkości HMMWV). Jednak taka miniaturyzacja wiązałaby się z tym, że urządzenie mogłoby być używane przez 1…5 minut po czym musiałoby być wyłączone na 1…4 kwadranse dla schłodzenia. Miniaturyzacja objęłaby również układy chłodzenia, które stałyby się mało wydajne.

W takim przypadku następowałoby zestrzelenie 1 lub kilku (2…4) dronów, po czym urządzenie byłoby wyłączone dla schłodzenia, a kolejne nadlatujące drony miałyby otwartą drogę nad osłaniany obiekt.

Robocza analiza (po rozmowach z obsługą prezentowanego na strzelnicy WAT urządzenia) wskazuje, że docelowo obsługa tej broni powinna składać się z 3 żołnierzy. Mogłaby ona wyglądać następująco:

Powyższa propozycja nie zawiera danych o specjalnościach wojskowych (SW), bo te powinny być dopiero określone (wraz z miejscem prowadzenia szkolenia tychże obsług – oraz jego programem). Nazwa komórki etatowej jest

również prowizoryczna. Nazwa sprzętu (kolor czerwony) – wprowadzona tymczasowo, gdyż nie ma niczego takiego w obecnie obowiązujących słownikach etatowych. Naliczenie etatowe powinno być następujące (wg wstępnej oceny):

• po 1 na SD batalionów (czołgów, zmechanizowanych, zmotoryzowanych, piechoty i górskich);

• po 1 na SD brygad (pancernych, zmechanizowanych, zmotoryzowanych, piechoty i górskich);

• po 3 na SD dywizji;

• po 1 na SD dywizjonów – artylerii i przeciwlotniczych;

• po 1 na baterię przeciwlotniczą (różnych rodzajów);

• po 1 na bochr i (m)bochr (operacyjne);

• po 1 na dyon rozp.

Oznaczałoby to dla WLąd (4 dywizje) – około 192 zestawów + dla WOT (8 brygad) – około 47 zestawów = razem 239 zestawów. Natomiast docelowo (wg KG-2032) w wariancie 8-dywizyjnym byłoby to około 352 zestawy dla WLąd + dla WOT (8 brygad – typ 1a, typ 1b, typ S) – około 47 zestawów = razem 399 zestawów. Do tego należałoby doliczyć zestawy laserowe dla MW i SP (ochrona baz morskich i baz lotniczych) – tj. około 39 zestawów dla MW + około 51 dla SP = 90 zestawów. Dałoby to ogólną ich ilość na poziomie 538 zestawów (w tym ok. 10% zapasu). Zupełnie innym tematem byłoby naliczenie półstacjonarnych zestawów do ochrony lotnisk cywilnych, rafinerii, siedzib administracji państwowej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  ×  8  =  48