Posted in: Тайны

Wojsko Polskie: próby z urządzeniami elektromagnetycznymi. Wszystko wskazuje na to, że ignorantom dano zbyt wiele uprawnień

Warszawa, 30.07.2020 r.

SZEF

KANCELARII PREZESA RADY MINISTRÓW

Pan Michał DWORCZYK

NOTATKA SŁUŻBOWA

Dot.: Prób z urządzeniami elektromagnetycznymi

Panie Ministrze, w dniu 25.07.2020 r. na pasie taktycznym OSPWL Nowa Dęba odbyły się próby z urządzeniami emitującym energię elektromagnetyczną, skonstruowanymi w Centrum Techniki Morskiej oraz Politechnice Gdańskiej (przy współudziale WAT). Jako obserwator obecny był przedstawiciel KPRM: płk dr Krzysztof M. GAJ. Ponadto obecny był dr hab. inż., prof. WAT Dariusz LASKOWSKI (kierownik projektu nr 1) oraz ppłk dr inż. Jarosław BUGAJ z WAT. Ponownie nie było za to ani przedstawicieli IU SZ RP, ani I3TO (pomimo wysłanych zaproszeń). Nie było też przedstawicieli SG WP czy MON.

W dniu prób panowała temperatura powietrza +23°C (odczuwalna +27°C), zachmurzenie niewielkie 1/10, wiatr z kierunku zachodniego (W) 2 m/s, wilgotność 57%, bez opadów. Rejon prób ukazuje poniższa mapka:

Współrzędne stanowisk emisji energii elektromagnetycznej (EM): nr 1 – 34U EA 55946 87872, nr 2 – 34U EA 55973 87818 oraz nr 3 – 34U EA 56037 87797.

Na stanowisku nr 1 (wysuniętym najbardziej na północ) testowano demonstrator pośrednich częstotliwości (PCz). Uzyskano impuls około 600 kV (a w ostatniej próbie nawet 750 kV), w przedziale częstotliwości 300…600 MHz.

Przed demonstratorem (w odległości do 110 m) rozmieszczono czujniki mierzące parametry impulsu elektromagnetycznego. Osiągnięto moc około 190 MW. Inżynierowie zamierzają uzyskanie z tego urządzenia 1,2 MV – trzeba tylko uzyskać odpowiednią izolację by nie następowały „przebicia” prądu podczas przygotowania do „strzału”.

Na stanowisku nr 1 próby zakończono najszybciej. Dokonano pomiarów natężenia pola elektromagnetycznego za pomocą czujników ukazanych na fotografiach powyżej – czym zrealizowano plan na ten dzień. Pracami na tym stanowisku kierował prof. Jacek STARZYŃSKI.

Na stanowisku nr 2 sprawdzano tylko emisję elektromagnetyczną. Nie wystawiono żadnych czujników. Na poprzednich próbach w tym urządzeniu zaraz przy pierwszym uruchomieniu uległy spaleniu kondensatory (jakościowo nieodpowiednie). Tym razem obyło się bez awarii – urządzenie zadziałało prawidłowo, co pozwala na przejście do kolejnych prób.

Stanowisko nr 3 – „bomba” elektromagnetyczna. Osiągnięto impuls 450…550 kV (choć strąceń drona uzyskiwano na innych parametrach).Podczas prób, ze stanowiska nr 3 dokonywano strąceń drona. Strącenia takie uzyskiwano wielokrotnie, osiągając odległość poziomą około D=180 m przy pułapie lotu około H=6 m. wynik ten osiągnięto generując impulsy 60 kV, o częstotliwości 986 MHz i mocy 2,5 MW (75% wydajności lampy). Po raz kolejny potwierdziło się, że narzucona przez I3TO koncepcja „bomby” się nie sprawdza. Dużym problemem jest brak mechanizmów naprowadzania w elewacji i azymucie oraz choćby prymitywnego urządzenia celowniczego. Ponadto okazało się, że wiązka energii nie jest prosta, lecz odchyla się w prawo. Nie jest znane natężenie energii w różnych miejscach przekroju poprzecznego wiązki. Sam kształt wiązki też nie jest znany. Uzyskanie tych danych byłoby możliwe w komorze EM, ale uruchomienie tejże jest skutecznie blokowane od roku 2017.

Nie zdecydowano się na wygenerowanie 100% mocy z lampy, ponieważ nie została ona właściwie wysezonowana i 100-procentowa moc mogłaby ją zniszczyć. W tym miejscy trzeba znowu wskazać na problem uzyskiwania wstępu na poligon. Udało się już skrócić terminy do około 3 tygodni, ale jak na w/w przykładzie widać – również jest to termin zbyt długi. Sezonowanie lampy z przyczyn niezależnych od naukowców nieco się przeciągnęło, a poligon już był zamówiony. W czasie planowania (3 tygodnie wcześniej) nie dało się tego przewidzieć, a przesunięcie terminu o kilka dni nie było już możliwe. Dlatego wszystko na to wskazuje, że należałoby przyjąć wyprzedzenie 7-dniowe przy zamawianiu dostępu do poligonu.

Uwagi i spostrzeżenia z prób w tym dniu, oraz uwagi ogólne z realizacji projektów

• Projektem zarządza firma zewnętrzna MV Project. Uczestnicy prac (WAT, Politechnika Wrocławska, Politechnika Gdańska i in.) nie orientują się co do intencji firmy zarządzającej, która podejmuje jakieś niejasne działania na polu międzynarodowym. Rodzi to podejrzenia, że wyniki prac mogą w niekontrolowany sposób „wycieknąć” (np. do konkurencji).

• Żądanie I3TO, by uzyskać moc 1GW było bezzasadne i skierowało prace w niewłaściwym kierunku. Uzyskanie mniejszej mocy, ale wydłużenie jej w czasie dałoby (jak widać) lepsze efekty. Wszystko wskazuje na to, że ignorantom dano zbyt wiele uprawnień, co nie posłużyło programowi.

• Umowy skonstruowane są tak, że jeżeli firmy (uczelnie) uczestniczące w pracach nie dotrzymają jakichś terminów – narażone są na różnorakie dotkliwe kary, natomiast wojsko (płatnik) – nie poczuwa się do niczego. Powoduje to, że jeżeli wojsko nie zapewni na czas wstępu na poligon i prace się przeciągną w czasie – konsekwencje ponoszą firmy i (lub) uczelnie prowadzące prace. Ponadto umowy są tak konstruowane, że podmioty opracowujące wkładają własne środki, ale wyniki prac (prawa) przechodzą na rzecz np. MON.

• Dużym problemem jest to, że I3TO nie nadzoruje prac, a IU SZ RP ma to potem weryfikować. Ale co ma weryfikować skoro I3TO nie wypracuje żadnych danych. Przez to kolejne etapy są realizowane niejako w ciemno. Istnieje przez to realne zagrożenie, że ktoś w pewnym momencie zakwestionuje wydatkowanie funduszy, co narazi wykonawców na odpowiedzialność. Nie może być tak, że prace trwają 1,5…2 lata, a potem weryfikacja dokumentów trwa 8 miesięcy. Gdyby wszystko było na bieżąco nadzorowane, wówczas taka weryfikacja trwałaby nie 8 miesięcy, a góra 8 dni. Wtedy kolejne etapy byłyby realizowane płynnie. Naukowcy pracujący nad urządzeniami EM obawiają się, że ze strony wojska nie będzie „odważnych” by dokonać odbioru prac.

W związku z tym I3TO bez względu na wynik prac szykuje zamknięcie programu badań nad urządzeniami wykorzystującymi energię skierowaną1.

• Ustalono ponad wszelką wątpliwość, że członek zespołu nadzorującego z I3TO, ma zakaz bezpośrednich kontaktów z prof. LASKOWSKIM z WAT. Podobno jest to zgodne ze strategią zarządzania komunikacją opracowaną przez MV Project.

• Opierając się na bieżących wynikach badań, wskazanym byłoby wydłużenie okresu badań poza miesiąc wrzesień.

• Dostęp do poligonu jest kolosalnie sformalizowany, pomimo dużej życzliwości szefa Zarządu P5 (szef zarządu – gen. bryg. Szymon KOZIATEK, zastępca szefa – gen. bryg. Piotr TRYTEK) oraz komendanta poligonu (ppłk Bogdan WÓJCIK – komendant poligonu, mjr Franciszek ZAGAJA – zastępca komendanta).

• Pracami żywo interesuje się ABW, ponieważ widzi w nich potencjał do pozyskania nowych zdolności w swojej działalności. W dniu św. Krzysztofa (patrona broni pancernych), tj. 25 VII – przysłali silną, 5-osobową ekipę, która miała przyjrzeć się wnikliwie próbom. W składzie ekipy było co najmniej troje funkcjonariuszy będących

absolwentami WAT, którzy potrafili merytorycznie odnieść się do tego co zaobserwowali.

• W dalszym ciągu sprawa uruchomienia komory elektromagnetycznej tkwi w martwym punkcie. Bez niej, uzyskanie właściwego tempa prac nie będzie możliwe. Można zaryzykować twierdzenie, że jeżeli do końca bieżącego roku nie uda się ruszyć z uruchomieniem wspomnianej komory EM, będzie to znaczący sukces GRU i (lub)

FSB. Komora ta miała powstać już w 2017 toku!

Znowu należy zaznaczyć, że koszty dojazdu przedstawiciela KPRM na miejsce prób oraz przebywania tam, nic nie kosztowały Skarbu Państwa.

Comment (1) on "Wojsko Polskie: próby z urządzeniami elektromagnetycznymi. Wszystko wskazuje na to, że ignorantom dano zbyt wiele uprawnień"

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

5  +  4  =